Z22056045ihr,powodz tysiaclecia w raciborzu lipiec 1997

Zmarnowane ćwierćwiecze

W tym tekście będzie dużo liczb i odwołań do liczb, ale wbrew pozorom, nie będzie to tekst o liczbach i numerologii.

Ogólnie w cywilizacji Zachodu przyjęło się uważać cyfrę siedem za szczególną i szczęśliwą – istnieje wiele znaczących odniesień do siódemki w różnych religiach i kulturach.

Dzisiaj mamy 07.07. Można powiedzieć – kumulacja szczęścia. Ale czy na pewno?

Znany nam świat ginie w zalewie pandemii i recesji. Chińczycy zamykają miliony obywateli w miastach w ramach „zero covid policy”. Nowe poważne „ogniska zapalne” zmutowanego wirusa ogłaszane są we Francji i innych państwach Europy. Wojna w Ukrainie trwa i nie wygląda na to, żeby miała się skończyć. Ba, przykłady Kazachstanu, Mołdawii i Czarnogóry pokazują, że konflikt może się rozlać szerzej po Europie i Azji. Mamy kryzys energetyczny w UE. Holenderskie rolnictwo strajkuje (ósma gospodarka świata, największy eksporter produkcji spożywczej w Europie), Wielka Brytania właśnie utrąciła premiera i rząd. We Włoszech susza, w Australii powódź. Wenezuela już prawie ogłosiła bankructwo a w Turcji inflacja zbliża się do wartości trzycyfrowych. Dzieje się.

A w Polsce?

W naszym piekełku też huczy aż miło. I w większości tematów to taka kloaka, że szkoda patykiem tykać. I aż żal człowieka bierze, że nie da się tego zmyć – wodą i silnym detergentem. A może można? Albo wręcz trzeba?

25 lat temu doświadczyliśmy w Polsce ogólnonarodowej „kąpieli” – nazwanej po fakcie powodzią tysiąclecia. Dla wielu Polaków i dla wielu miejsc w Polsce, to co działo się na przełomie lipca i sierpnia 1997 roku było najtrudniejszą próbą od czasów II wojny światowej.

„Bilans powodzi to 56 ofiar śmiertelnych i straty materialne szacowane na około 12 mld złotych. W wyniku powodzi dach nad głową straciło 7000 ludzi, a około 40 tys. straciło dorobek całego życia. Straty z tytułu zniszczenia majątku poniosło 9000 firm. Woda zniszczyła lub uszkodziła 680 000 mieszkań, 843 szkoły, z których 100 uległo całkowitemu zniszczeniu, 4000 mostów, w tym zerwanych ok. 45, 14 400 km dróg, 2000 km torów kolejowych, 613 km wałów przeciwpowodziowych i 665 835 ha ziemi, czyli ponad 2% kraju”

– takie dane podaje wikipedia.

Te (nomem omen) suche dane mogą nie robić wrażenia. Odważnych odsyłamy zatem do fotorelacji z tego kataklizmu. I wspomnień ofiar, świadków, ratowników, ochotników, służb. Wiele z nich nie do powtórzenia publicznie.

Dlaczego o tym dzisiaj piszemy? Żeby przypomnieć, utrwalić pamięć i oddać szacunek poszkodowanym i ratownikom. Ale przede wszystkim, żeby zadać pytanie:

Czy Polska jest dzisiaj przygotowana na podobną katastrofę?

 

Naszym zdaniem nie. Przez 25 lat niewiele zrobiono, aby przygotować nasz kraj na skutki bardzo intensywnych opadów – przypomnijmy, wtedy w lipcu 1997 roku, w zlewni Odry i Wisły w ciągu zaledwie kilku dni spadł deszcz równoważny dwumiesięcznym opadom.

Gdyby taka sytuacja powtórzyła się dzisiaj gdziekolwiek w Polsce – to ludzie, majątki, infrastruktura – wszystko ulegnie niszczącej sile żywiołu – tak jak na zdjęciu tytułowym wpisu, gdzie widać zalany Racibórz.

Nawet ministerstwo – Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej – które miało odpowiadać m.in. za gospodarkę wodną (w tym retencję) i żeglugę śródlądową – nie przetrwało próby czasu.

Zmarnowane ćwierćwiecze – bez wątpienia – i co gorsza, bezrefleksyjnie.

 

foto: Agencja Gazeta/katowice.wyborcza.pl

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
LinkedIn
Przewiń do góry