Jaruzelski stan wojenny

Stan wojenny według pisu

Stare Ślonzoki przy budce z piwem zawsze powtarzały – w życiu prawd jest tyle ile d*p. Każdy ma swoją.

I trudno się nie zgodzić z tym stwierdzeniem. Najlepszym dowodem są media społecznościowe – świat dał wszystkim narzędzie do wyrażania swoich poglądów. I zrobił z „prawa do wyrażania opinii” model biznesowy. Czy świat stał się przez to lepszy? Bez wątpienia jest inny, a parafrazując Stanisława Lema – na pewno głupszy. Czego dowodzą chociażby dzisiejsze komentarze podsumowujące wydarzenia z 13 grudnia 1981 roku.

Albowiem dzisiaj przypada 41 rocznica wprowadzenia w Polsce stanu wojennego.

Dla każdego z Nas przypomnienie tego dnia budzi inne, indywidualne wspomnienia – osobistych doświadczeń, wypominek bliskich, historii rodzinnych czy tylko wiedzy zdobytej z książek.

Każdy z Nas inaczej ocenia też stan wojenny – i znowu – w oparciu o udział i doświadczenia swoje i bliskich, przeczytane artykuły, obejrzane reportaże.

Dla wielu z pewnością był to czas straszliwej krzywdy i bólu.

Dla wielu z pewnością był to czas bardzo intensywnej pracy, wzrostu świadomości obywatelskiej, kształtowania postaw demokratycznych.

Byli też tacy, dla których był to czas radości i miłości – nie zawieszono udzielania małżeństw i nie zakazano porodu dzieci – ludzie zakładali rodziny a dzieci się rodziły.

Politycznie był to ważny okres – pozwolił dojrzeć pewnym ideom, które swój finał miały w czasie obrad Okrągłego Stołu.

Trudno jest też jednoznacznie historycznie ocenić stan wojenny – przyczyny wprowadzenia, przebieg, skutki.

Do dzisiaj opinia społeczna jest podzielona w tej kwestii, chociaż statystycznie przeważa głos za słusznością decyzji ówczesnych władz.

Co budzi dzisiaj nasze oburzenie i wątpliwości natury moralnej to „polityczne rozgrywanie” stanu wojennego dla pisowskich celów politycznych. O rozliczeniu, o odpowiedzialności karnej, o wyrównaniu krzywd, itd.

Pisiaki – przypominamy Wam, bo chyba nie wiecie. Jesteście u władzy od siedmiu lat. Od 2015 do dzisiaj. I byliście u władzy w latach 2005-2007. Mieliście prawie 10 lat żeby rozliczyć winnych stanu wojennego. I nie zrobiliście tego.

Nasuwają się zatem dwa wnioski – albo nie możecie tego zrobić albo nie chcecie.

Jeżeli nie możecie – to znaczy, że nie macie prawnych podstaw aby ukarać winnych. A zwykły syndrom „niedointernowania” Kaczyńskiego, wtedy szeregowego działacza związkowego, który nie załapał się na koło zamachowe polskiej historii nowożytnej, to za mało. Chociaż z doświadczenia organoleptycznego wiemy, że to i tak byłoby za wiele, żeby tworzyć nową prawdę historyczną.

Czyli nie chcecie rozliczyć stanu wojennego – dlaczego?

Bo jeżeli łudzicie się, że brak rozliczenia stanu wojennego będzie „kartą atutową” w rozliczaniu waszych przewałów – to się grubo mylicie.

Za dwulicowość, obłudę, kłamstwo, złodziejstwo, dewastację demokracji i zniszczenie Polski – MUSICIE BYĆ BEZWZGLĘDNIE ROZLICZENI!!!

 

 

foto: polityka.pl

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
LinkedIn
Scroll to Top
Przewiń do góry