tmarzec11

Marzec ’68

Od dłuższego już czasu, dzięki pisowi, zdarzają się wręcz nieprawdopodobne historyczne paralele. Nie ma sensu pastwić się nad pisowkimi dyplomatołkami, którzy na polecenie władzy nieudolnie starają się realizować za granicą polską rację stanu. Nie ma sensu marnować tuszu nad quasi ekspertami, którzy wprowadzali i wyprowadzali Polski Nieład z naszej rzeczywistości. Wreszcie, nie ma też sensu włączać i słuchać polskiej telewizji reżimowej. Jednak w tej bezsensowności ostatnio zabłysło światło. Trafiła się kolejna perełka wśród marazmu – polski film „Marzec ‘68” w reżyserii Krzysztofa Langa.

I tak jak wcześniej, przy okazji emisji takich filmów w salach kinowych, jak: „Pokot”, „Kler”, czy „Wesele 2”, tutaj też będziemy mieć pewność, że publiczność podczas projekcji będzie kulturalna, grzeczna i antypisowska. Poziom filmu i zagadnienie skutecznie odsieją z widowni pisoskrętnych obywateli.

Obraz przedstawia otoczkę reżimowej walki z „Dziadami”. Gdybyśmy wierzyli w życie pozagrobowe, to w marcu 1968, gdy zdejmowano z afisza interpretację Dejmka, to Mickiewicz powinien ze złości przewracać się w grobie.

Gdy w 2021 pisowskie niedouki wystąpiły przeciwko krakowskim „Dziadom”,  granym w Teatrze Juliusza Słowackiego, to tym razem Mickiewicz powinien się przewracać w grobie….ze śmiechu.

Każdy człowiek, który pójdzie do kina na „Marzec ‘68” bez trudu zauważy co najmniej kilka podobieństw pomiędzy czasami Gomułki a obecną rzeczywistością pisaną przez pis. Bez trudu też dostrzeże różnice między porównywanymi czasami.

Podstawową różnicą w niechęci władz w stosunku do „Dziadów” było to, że przedstawiciele władz PRL – począwszy od cenzorów, przez aparat partyjny a na SB kończąc – poszli na spektakl i uczestniczyli w nim. Rozumieli więc jego siłę i przesłanie. A ich wątpliwości wynikały z kontekstu i niewygodnej reakcji publiczności (publika oklaskiwała nie te momenty, których chciała władza).

W przypadku spektaklu z 2021, sama wizyta w teatrze byłaby dla pis-matołków niegodna. A dodatkowy wysiłek udawania, że rozumie się dzieło naszego narodowego wieszcza, byłby dla pis-ćwoków obarczony zbyt dużym strachem i niepewnością. Czy aby zaklaskam w pożądanym momencie?

Komuniści w 1968 roku umiejętnie wykorzystali niezadowolenie studentów do prowokacyjnej eskalacji protestu, dzięki czemu doprowadzili do nieludzkiej segregacji narodu polskiego, zmuszając do emigracji tysiące obywateli Polski wyznania mojżeszowego. I to wszystko przeszło bez większego echa i konsekwencji dla kolejnych ekip rządzących.

Natomiast pis, jak zwykle zresztą, swoim lekceważącym i apatycznym działaniem, nie zyskał niczego.

Bez względu na to, jak oceniamy PRL i jego aparat państwowo – partyjno – służbowy, to jednak trzeba jasno stwierdzić, że angażowali się ludzie inteligentni. Czego niestety nie da się w żaden sposób powiedzieć o dzisiejszych pisowskich aparatczykach i politycznych karierowiczach.

Niewątpliwym gwoździem programu, który można usłyszeć podczas seansu filmowego jest stwierdzenie, że wrogowie reżimu się nie zmienili. To zawsze jest Kuroń, Michnik i Modzelewski. Tu przesyłamy serdeczne pozdrowienia dla p. redaktora Adama Michnika.

Największa różnica w obu rzeczywistościach jest jednak taka: wtedy zmuszano ludzi do emigracji, dzisiaj wielu obywateli wybierze ją z wyboru, by uciec przed pisowską apokalipsą.

 

foto: gliwiczanie.pl

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
LinkedIn
Przewiń do góry