Osiem rybek na dnie

Kto zatruł Odrę?

MY WSZYSCY. POWOLI. LATAMI.

 

Wpływ na stan rzeki ma wiele czynników, przy czym spust zanieczyszczeń i wody z oczyszczalni (którego nie należy bagatelizować, lecz piętnować) nie odgrywa w tej katastrofie ekologicznej znaczącej roli.

Decydującymi parametrami określającymi biologiczną kondycję rzeki są: temperatura wody, wielkość przepływu i w konsekwencji obu powyższych – czy dno koryta rzeki jest odsłonięte….

Uzyskanie wszystkich parametrów aby profesjonalnie i rzetelnie opisać co tak naprawdę zdarzyło się na Odrze w ostatnim czasie jest niezmiernie trudne, ponieważ rządowa instytucja odpowiedzialna za gospodarkę wodną Odry – Wody Polskie – nie publikują takich danych, lub zostały one utajnione. Dlatego więc analiza może być przeprowadzona tylko i wyłącznie na historycznych danych jednostkowych pozyskanych indywidualnie.

W ostatnich miesiącach wielkość przepływu Odry na granicy z Republiką Czeską mieściła się w zakresie wód niskich lub bardzo niskich. W ostatnich dniach przepływ osiągnął stany krytyczne – poniżej 10 m3/s. Wysokość lustra wody na wodowskazie Bohumin 15.08.2022 – 64 cm.

Ta wielkość przepływu determinuje prędkość przepływu, która na całej długości Odry jest  niska. Rzeka płynie wolno. A to z kolei, przy upalnej pogodzie, a takiej doświadczamy tego lata, powoduje systematyczne nagrzewanie się wód.

Wraz ze wzrostem temperatury, maleje zdolność do rozpuszczania się tlenu w wodzie. Zjawisko takie potocznie nazywane jest „przyduchą”. Na szczęście „przyducha” nie wystąpiła jeszcze pomiędzy Bohuminem a Zbiornikiem Racibórz.

Zbiornik retencyjny Racibórz Dolny został zaprojektowany i zbudowany jako tzw. zbiornik suchy. Oznacza to, że wody okresowo mogą być spiętrzane. Wraz ze spiętrzeniem wody w takim zbiorniku następuje odłożenie na dnie o dużej powierzchni wszystkich niesionych przez rzekę substancji i materiałów. A takich zanieczyszczeń biologicznych i chemicznych jest w rzece sporo. Zawsze.

W momencie, kiedy następują sytuacje ekstremalne – brak opadów, niskie stany wód, małe przepływy przy wolnym nurcie – dno zbiornika, czyli cały osad, praży się na słońcu. Zaschnięty i podgrzany przez słońce osad staje się kolbą chemiczną, w której zachodzi szereg różnych zjawisk chemicznych. Butwienie, rozkład masy biologicznej roślinnej, obumieranie i rozkład biomasy zwierzęcej, inne.

A opad deszczu (a mieliśmy takie deszczowe dni w lipcu) spowodował spłynięcie części reagującej biomasy i podniesienie temperatury przepływu. Dlaczego? Bo przejściowy deszcz w upalny dzień podnosi temperaturę wody w rzece o kilka stopni Celsjusza ( średnio o 2-3). Taka woda niosąca biomasę jest mętna, gęsta i automatycznie zmniejsza się zawartość tlenu. Występowanie tego zjawiska odnotowały urządzenia pomiarowe na stacji Racibórz – Miedonia.

Podobne zjawiska wraz z niskim przepływem i niskim stanem wody występują na całej długości rzeki. Jazy i ostrogi przestają pełnić swoje funkcje, bo przepływ wody mieści się w części koryta głównego. Odsłonięte koryto rzeki działa jak patelnia do solarnego podgrzewania „błota”. Każdy deszcz odcinkowo powtarza proces mętnienia i zamulania masy wody.

Jeżeli w tej analizie uwzględnimy dopływy zlewni Odry – w szczególności kanał Gliwicki, w którym przez lata osadzały się sole metali i inne substancje z płuczek kopalnianych – to efekt staje się kumulacyjny z biegiem rzeki – z każdym kilometrem wzrasta.

W tym miejscu należy także zaznaczyć, że w sezonie letnim używamy w rolnictwie nawozów, w tym tych opartych na azocie. Część z nich bezpowrotnie jest wypłukiwana z pól do strumieni i zlewni rzek, na przykład Odry.

Aby przekroczyć stężenie „śmierci” w wodzie wystarczy zrzut z kilku oczyszczalni o wysokim stopniu zasolenia lub zaazotowania. I mogą być to kationy rtęci pochodzące z chlorku lub siarczku rtęci aby rozpocząć proces powolnego umierania części składowych łańcucha pokarmowego występującego w rzece.

Za tą tezą, opisaną powyżej, przemawia dowód, że na pierwszych, masowo medialnie publikowanych zdjęciach śniętych ryb, w pierwszej kolejności dominowały drapieżniki. Na filmach i zdjęciach z początku kataklizmu pokazywane były wyłącznie klenie, jazie, bolenie i sandacze. Nie pokazywano ryb spokojnego żeru, ślimaków, raków i całej biomasy innych zwierząt żyjących w wodzie. Po prostu nie wypłynęły. Opadły na dno. A ich procesy gnilne „zabrały” resztki tlenu z wody, napędzając i kumulując zjawisko.

Innym dowodem tej tezy jest fakt, że żadne laboratorium nie znalazło jednej, dominującej i spójnej przyczyny śnięcia ryb.

Należy się spodziewać, że strata biomasy tylko w rybach na odcinku od Kędzierzyna do ujścia będzie wynosić 1 tonę na każdy kilometr rzeki. Nie jest przesądzone, że ten katastroficzny pomór dotknął wszystkie ryby na całej rzece. Nie ma jeszcze obiektywnych danych dotyczących śnięcia skorupiaków, mięczaków i owadów.

Podsumowując – przekaz prezentowanej tezy ma dwa pozytywne wnioski i jeden negatywny.

Pierwsza dobra wiadomość– gdyby obniżyła się temperatura powietrza i spadły obfite deszcze, podnoszące stan wód w zlewni Odry do średni +, można się spodziewać, że po kilku dniach kataklizm ustanie – rzeka samoczynnie odżyje.

Druga dobra wiadomość – nawet to co się dzieje obecnie nie będzie miało wpływu na czystość wód Bałtyku. Z powodu Zalewu Szczecińskiego, który stanowi gigantyczny rezerwuar biomasy roślinnej, która zadziała jak filtr. A poziom zalewu jest regulowany poziomem wód Bałtyku.

Zła wiadomość – zjawiska, które obecnie występują na całej długości rzeki mogą się jeszcze bardziej nasilić, w sytuacji gdy poziom wody podniesie się tylko niewiele (z niskiego na niski plus). Mały deszczyk tylko wzruszy i wypłuka aktywne „błotko” i skumuluje efekty zjawiska.

Nikt nie dostanie miliona złotych nagrody za wskazanie truciciela. Jedyną metodą długofalowego rozwiązania problemów Odry jest jej pełne użeglownienie. A szczegóły tego projektu znajdują się na stronach naszego programu politycznego.

 

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
LinkedIn
Przewiń do góry