Rafineria gdańska foto lotos

Kto? Gdzie? Ile?

W połowie grudnia 2022 stacja TVN wyemitowała reportaż p.t. „Tak Polska straciła kontrolę nad rafinerią w Gdańsku” o kulisach i przyczynach sprzedaży części polskiego przemysłu rafineryjnego.

Wiele osób zastanawia się od tamtego czasu: dlaczego podziało się tak a nie inaczej. I do tej pory nikt z dziennikarzy i analityków nie wyartykułował publicznie, że cała ta transakcja oparta jest o prowizję.

Poniżej, dla przypomnienia, kilka uniwersalnych zasad towarzyszących „commision”, tych legalnych i tych nieco na bakier z prawem.

Na czym polega transakcja z prowizją?

Dwie strony umowy dokonują wymiany towarów bądź usług. Bardzo często w procesie szukania klienta, poznawania i doprowadzenia do finału – powstania umowy  – występuje pośrednik – AGENT. I pośrednik ten otrzymuje swoje wynagrodzenie za doprowadzenie spraw do szczęśliwego końca. A wynagrodzeniem najczęściej jest wcześniej ustalony procent od wartości transakcji. Praca agenta jest legalna, ma swój numer w PKD – 46.11-19.

Wyróżnia się dwa typy agentów:

bierny – jego praca ogranicza się do znalezienia kontrahentów, a sama transakcja dokonywana jest już między klientami,

czynny – bierze czynny udział w transakcji lub reprezentuje którąś ze stron.

Wróćmy zatem do nie-naszej-już rafinerii.

Aby prawidłowo ocenić transakcję na której traci Skarb Państwa, należy bardzo precyzyjnie wyznaczyć rzeczywistą cenę odzwierciedlającą wartość transakcji. Następnie trzeba obniżyć ją o 10-15% i porównać z ceną zawartej transakcji.

Różnica ta będzie stanowić wielkość prowizji, którą ktoś „przytulił”.

Kolejnym aspektem w tej sprawie, którego nie można pominąć, jest oznaczenie kto kupuje.

Trudno wyobrazić sobie podmiot, np.: francuski lub amerykański, który płaci ok. 20% ceny legalnie, a resztę uiszcza „pod stołem”. Proszę pamiętać, że kwoty idą w miliardy. Dlatego do tego typu transakcji potrzebny jest „partner”, najlepiej pochodzący z państwa zarządzanego autokratycznie, który będzie realizował swoje globalne interesy w sposób „szemrany”.

Wydaje się, że Arabia Saudyjska nie pozostawia złudzeń co do możliwości i potencjału takiego „partnerstwa”.

Jaka była wysokość prowizji i kto ją „przytulił”?

To sprawa dla ABW i prokuratury, ale dopiero po wyborach, kiedy zacznie się rozliczanie przegranego i upadłego pisu. Kuriozalnym będzie fakt, że w świetle prawa polskiego, tego typu nierejestrowana prowizja będzie się kwalifikować jako „łapówka” – ścigane powinny być obie strony – dający i biorący.

Śledztwo wykaże również, jakim kunsztem handlowym mogą „pochwalić się” pisowcy i ile udało im się wytargować „pod stołem”. Wierzymy, że informacje te ujrzą w końcu światło dzienne.

 

foto: Grupa Lotos

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
LinkedIn
Scroll to Top
Przewiń do góry