Inflacja grf

Inflacja – rekord bije rekord

Co tydzień jesteśmy informowani o kolejnym wzroście inflacji. Media, czy z polecenia władz, lub ulegając masowej gonitwie za „klikalnością kontentu”, powielają te informacje i dodatkowo budują poczucie grozy i niepewności. Zjawisko jest na tyle masowe, że aż ciśnie się na usta hipoteza, że rządzący z pisu chcą nas – obywateli – oswoić, zanudzić i zniechęcić. Przesytem wywołać naszą ignorancję.

Z niecierpliwością czekamy na moment, w którym „znawcy” zaczną analizy inflacji inflacji.

Nie będziemy się z Państwem zakładać, ale jesteśmy przekonani, że pod koniec roku 2022 bochenek chleba będzie kosztował 30 złotych.

Swoją kalkulację opieramy na dwóch argumentach:

  1. Całkowity brak inwestycji w Polsce,
  2. Rządzą nami inteligentni inaczej w trudnej rzeczywistości.

Analiza historyczna przeciwdziałania przyczynom i zjawiskom proinflacyjnym wyraźnie wskazuje, że doskonałym narzędziem antyinflacyjnym są inwestycje. Sztandarowy przykład – w „Wielkim Kryzysie” w latach 20-tych i 30-tych XX wieku były to państwowe inwestycje infrastrukturalne.

Dzisiaj w Polsce nie mamy tego narzędzia. Polityka pisu skutecznie zamroziła środki unijne, krajowy budżet jest pusty – wydrenowany do „suchego” przez politycznych watażków. A żaden racjonalnie myślący decydent biznesowy nie zaryzykuje dużych środków inwestycyjnych w politycznie niestabilnym kraju, na granicy bankructwa i zidiocenia, rządzonego przez  pisowskich dyletantów.

Za rządów Donalda Tuska i PO z koalicjantami, udawało się wymykać pułapkom proinflacyjnym. NBP działał tak jak powinien, scena polityczna była stabilniejsza, światowa gospodarka stała na innym poziomie, nie było pandemii. Ratunkiem była branża budowlana, tzw. deweloperka.

Dzisiaj żyjemy w realiach globalnego niedoboru dóbr i towarów. Kuriozalnie, najłatwiej jeszcze są dostępne pieniądze – głównie z oszczędności. A oba te zjawiska: niedobór na rynku i przesunięcie środków na konsumpcję – będą napędzać a nie hamować.

Czy jest rozwiązanie?

Jest. Natychmiast odsunąć PIS od władzy. Zabezpieczyć majątki działaczy i ich rodzin a’konto wyroków sądowych. Zakręcić kurek z kasą dla populistycznie politycznych projektów pisu. Znaleźć porozumienie z Unią w celu przywrócenia subwencji.

I inwestować. Po tysiąckroć inwestować. Z polskich środków wytwórczych.

A w międzyczasie zdelegalizować pis. Z tą inicjatywą wystąpimy już niebawem.

 

Wtedy, i tylko wtedy są szanse, że chleb nie będzie po 30 złotych, albo że nie odczujemy tego kosztu w stopniu przytłaczającym.

foto: 300gospodarka.pl /GUS

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
LinkedIn
Przewiń do góry