Rosja mapa

Co z tą Rosją? Kontynuacja

Dzisiaj podejmujemy dalsze rozważania na temat przyszłości Rosji i świata.

Jak wymusić sankcje wobec Rosji?

W pierwszej kolejności musimy dokonać podziału krajów, które mogą nie wyrażać aprobaty i deklaracji egzekwowania sankcji nałożonych na Rosję. I uszeregować je w trzech kategoriach:

  1. Kraje ze znikomym znaczeniem geopolitycznym – np. Korea Północna.
  2. Kraje ze średnim znaczeniem geopolitycznym – np. Serbia, Syria.
  3. Kraje o wysokim znaczeniu geopolitycznym – np. Chiny.

W stosunku do każdej grupy krajów należy zastosować inną taktykę. Kraje pokroju Kuby, Wenezueli czy wspomniana już Korea Północna – one wszystkie już są pod sankcjami, lub w izolacji, więc dodatkowe mechanizmy restrykcyjne nie mają racjonalnego sensu. Preferowany jest ruch w drugą stronę, czyli współpraca za poparcie i wdrożenie sankcji.

Ale już przykład Serbii, która z jednej strony zgłasza akces do Unii Europejskiej, a z drugiej wprost popiera politykę Kremla, powinien jasno wskazywać drogę. Proste pytanie: po której stronie jesteście? Jeżeli Rosja = zapomnijcie o Unii na 25 lat + sankcje izolacyjne, które będą najbardziej odczuwalne dla gospodarki. W przypadku Serbii – blokada ruchu turystycznego i zamknięte niebo. Trudno sobie wyobrazić, żeby takie „oferty” były odrzucane a priori.

Dla Syrii wstrzymanie pomocy humanitarnej i zakaz zakupu ropy od tego producenta będzie powodowało praktycznie natychmiastowy upadek państwa.

Zanim przedstawimy rozwiązania dla krajów o wysokim znaczeniu geopolitycznym, musimy przedstawić ogólne argumenty i filozofię, jaka kryje się za koniecznością solidarności świata w respektowaniu sankcji.

Rosja obecnie jest 140 milionowym krajem, o stosunkowo niewysokim PKB per capita. Rozwarstwienie społeczne w Rosji jest wielowektorowe a podziały przebiegają na linii:

  • bogaty = oligarcha = oszust z punktu widzenia prawa międzynarodowego,
  • średniak = ciężko pracujący obywatel,
  • miastowy = większe szanse na dobre wykształcenie, lepszą pracę i życie,
  • mieszkaniec wsi = bez jakichkolwiek perspektyw.

Z tego punktu widzenia utrzymywanie z Rosją – jako partnerem – jakichkolwiek relacji naruszających sankcje jest całkowicie i zupełnie pozbawione sensu. Z tych czterech grup podziału społecznego, „ewentualna” i wątpliwa etycznie korzyść dla świata to najbogatsi Rosjanie i ich majątki  – czyli de facto pralnie pieniędzy w skali międzynarodowej. I branża turystyczna, która szacowana jest na poziomie ok. 2 mln osób rocznie, w obie strony. Czyli w sumie niewiele.

Drugą, a tak naprawdę jedyną korzyścią z gospodarczych relacji z Rosją jest niezaprzeczalny fakt, że Rosja ma potężne zasoby surowców energetycznych, z użyciem których prowadziła od lat swoje relacje biznesowe. Narzucenie cen i formy sprzedaży poprzez stosowanie skutecznych sankcji, pozbawi Rosję środków na jej imperialne zapędy. Jednocześnie wymusi na krajowej gospodarce zaspokojenie potrzeb obywateli w zakresie konsumpcji wewnętrznej. Czyli, w długookresowym ujęciu tematu, sankcje będą korzystne dla zwykłych obywateli rosyjskich.

Oczywiście trzeba uświadomić wszystkim krajom, że:

Potencjalna współpraca z Rosją będzie oznaczać biedę.

A co z Chinami?

Jedynym samowystarczalnym państwem i supermocarstwem, nie będącym państwem w rozumieniu definicji „państwowości” w kulturze zachodu, są Chiny.

W kwestii tego mocarstwa nie należy wyciągać żadnych pochopnych wniosków, ze względu na to, że Chiny w ostatnich kilkudziesięciu latach nikogo militarnie nie zaatakowały. Tak więc należy przedstawić, na zasadzie partnerstwa, pewną grupę rozwiązań, których mogą być beneficjentem, pod warunkiem, że przyłączą się do sankcji przeciwko Rosji.

Chińczycy są pragmatyczni, co już widać po obecnych ruchach dyplomatycznych. I mając do wyboru: albo rynek zbytu Rosji, albo świata, nie mamy najmniejszej wątpliwości, jaki wybiorą.

Wprawdzie w obecnej sytuacji, zresztą zgodnie z logiką, politycy rządzący Chinami prowadzą równolegle gry dyplomatyczne po obu stronach barykady. Z jednej strony nie chcą stracić rynku rosyjskiego, z drugiej chcą kontynuować współpracę z państwami demokratycznymi.

Niestety takie postępowanie nie powinno być mile widziane. Dlatego w przypadku Chin należy zastosować bardzo proste rozwiązanie dyplomatyczne, przedstawiające w przypadku poparcia Rosji, wprowadzenie eksportowego juana.

Na dyplomatycznym stole lądują dwa warianty do wyboru: albo pełne poparcie sankcji przeciwko Rosji i możliwość korzystania z tanich rosyjskich surowców, albo:

– międzynarodowe uznanie Tajwanu jako państwa,

– skorzystanie z Tajpej jako jedynego miejsca rozliczeń chińskiego importu i eksportu, przy jednoczesnym wprowadzeniu obowiązkowo i bezwzględnie „eksportowego juana”.

Czym ma być juan eksportowy?

Wyobraźmy sobie, że firma X z UE chce nabyć towar w Chinach. Niech to będą zabawki.

Aby dokonać takiego zakupu, firma X będzie musiała posiadać na swoim koncie w Tajpej juana eksportowego, którego może zdobyć na dwa sposoby:

  1. Uzyskanie zapłaty od firmy chińskiej za wyeksportowany do Chin towar.
  2. Zakup waluty na giełdzie w Tajpej.

Żadna inna forma transakcji nie będzie możliwa.

Ad.2. Może się zdarzyć, że firma Y prowadzi jednostronną wymianę handlową z Chinami. Eksportują i nic nie importują. Wtedy będą mogli „sprzedać” swoje zasoby wirtualnego juana eksportowego. Docelowo to rozwiązanie doprowadzi do wyznaczenia kursu równowagi, który ze względu na większy popyt na pieniądz, niż jego podaż, będzie stosunkowo wysoki. A to z kolei „ukręci łeb” taniej chińskiej gospodarce. I zbilansuje obroty wymiany handlowej Chin z wszystkimi krajami.

Wdrożenie tej metody spowoduje całkowite rozchwianie chińskiej gospodarki, która w znacznym stopniu będzie musiała się przestawić na rynek wewnętrzny. Z drugiej strony to rozwiązanie poprawi konkurencyjność gospodarczą innych państw azjatyckich i da impuls do rozwoju. Dodatkowo w początkowym okresie należałoby wprowadzić „wyłączenie” z obsługi juanem eksportowym zakupu przez Chiny żywności i surowców energetycznych, co ma pogorszyć bilans handlowy Państwa Środka.

Gospodarki UE, USA i większości krajów świata bez problemu dostosują się do ograniczenia importu z Chin.

Zdajemy sobie sprawę, że przedstawione rozwiązanie będzie budzić wiele zastrzeżeń, komentarzy i konfrontacji. I z pewnością nie raz zostaniemy wyzwani od głupków, szaleńców i nieznających świata teoretyków.

Uspokajamy, takie rozwiązanie od lat, i z sukcesem, stosuje Brazylia w relacjach handlowych do wszystkich pozostałych krajów.

 

foto: wikipedia

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
LinkedIn
Przewiń do góry