Foto5

Campus „Polska Przyszłości”

Przez ostatnie trzy tygodnie nie odnosiłem się do inicjatywy Campus „Polska Przyszłości”  Rafała Trzaskowskiego, jak również nie poddawałem ocenie efektów tego spotkania.

Teraz, z perspektywy tych tygodni, wypada ten event ocenić. Generalna konkluzja jest taka, że wyszło słabo. Pomimo tego, że idea była wspaniała a organizacja całego wydarzenia perfekcyjna.

Całe to spotkanie pokazało wyraźny i drastyczny podział wśród uczestników i prowadzących. Z jednej strony ideowa, pragnąca coś osiągnąć młodzież; z drugiej – skostniała, całkowicie odrealniona ekipa polityków, którzy po kilkunastu latach  zasiadania w parlamencie znają życie statystycznego Polaka tylko z opowiadań i dowcipów.

Zaznaczam, że nie mam najmniejszej wątpliwości, iż główni mówcy wykonali swoją pracę profesjonalnie i zaprezentowali się z jak najlepszej strony. Fantastycznie ripostujący Donald, merytorycznie przygotowani inni prelegenci i dobre nazwiska zagranicznych gości.

A jaki mieliśmy obrazek? Praktycznie w każdym wystąpieniu krajowego polityka młodzież słucha i nie rozumie tego, co się do nich mówi; komunikacja nie istnieje. Przykład? Przez 20 minut Donald z Rafałem udowadniają publiczności, że wcale nie są podzieleni lub skłóceni. A moje pytanie brzmi: kogo z sali interesowało to, czy są podzieleni? Wyszli razem na scenę, prowadzili razem dyskusję i przedstawiali razem sprawy merytoryczne. W tamtej chwili byli razem, więc marnowanie 20 minut na przekonywanie o byciu razem było zbyteczne. Jak Kaczyński z Brudzińskim wychodzą razem na konferencję, to się nie tłumaczą, że przyszli razem.

Kolejna sprawa to prelegenci merytoryczni – chociażby prof. Balcerowicz. Nie ma znaczenia, czy jego dorobek życiowy ktoś szanuje, czy nim pogardza. Wszyscy z góry wiedzą, o czym będzie mówić. Jego narracja i tezy są niezmienne od co najmniej 3 dekad. Tej klasy profesor nie jest w stanie podbić serc młodych i niedoświadczonych ekonomicznie słuchaczy. Nie dlatego, że są nieprzygotowani merytorycznie lub życiowo, ale dlatego, że dzisiejsza młodzież w zdecydowanej większości „myśli” memami – czyli właściwie nie myśli samodzielnie i racjonalnie. Dla nich stojący na scenie prof. Balcerowicz, tłumaczący zawiłości Długu Publicznego, kojarzy się tylko z hasłem „Balcerowicz musi odejść”, które swego czasu media jak papkę wciskało w głowy wszystkim obywatelom. Nie wspominając już o innych „dokonaniach” profesora: schładzaniu gospodarki, sprzedaży polskiego potencjału przemysłowego, upadku Polski przez likwidację PGR-ów. Mam wątpliwości zresztą, czy większość z „młodej” publiczności w ogóle kojarzy te slogany.

Oprócz innych mniejszych lub większych potknięć wizerunkowych, dwa z nich przejdą do historii. Pierwsze, gdy Tusk odpowiada na pytanie: kiedy młody człowiek w Polsce będzie mógł zawrzeć legalnie jednopłciowy związek małżeński? W ramach tej odpowiedzi Donald zaczął rzucać obietnicami i deklaracjami o legalizacji związków partnerskich, jednocześnie tłumacząc na okrętkę swój sprzeciw do tej inicjatywy.

A drugie, gdy Sławomir Nitras stwierdził, że należy „opiłować” przywileje kościoła katolickiego w Polsce.

Na tyle, na ile znam Sławka i jego „dyplomatyczne” talenty, to wyszło jak zwykle – przywalił z grubej rury, nie owijając w bawełnę; nic nie tłumacząc. Wystarczyło zaś powiedzieć, że zna przypadek (bo przecież występuje w każdym dużym szpitalu), że kapelan szpitalny zarabia zdecydowanie więcej, niż zatrudniona w tymże szpitalu pielęgniarka specjalistyczna. Mógł powiedzieć, że zna „szamana” (bo przecież występuje w prawie każdej szkole w Polsce), który „uczy” troje dzieci religii w środku dnia lekcyjnego, a reszta klasy błąka się po szkole i okolicy czekając na pozostałe lekcje. Mógł w końcu powiedzieć, że zamiast się uczyć w szkole, to dzieci i młodzież przez trzy dni w roku jest zmuszana do uczestnictwa w kościelnych rekolekcjach.

Wnioskując z powyższej argumentacji, ale również i z reakcji i komentarzy w mediach uważam, że kolejnych campusów już nie powinno być, gdyż trudno będzie zreformować obie strony tego wydarzenia. Campus ten pokazał, że młodzież wcale nie oczekuje dyskusji i debaty – czeka za to na jasne przekazy i gotowe receptury odpowiadające na pytania: jak żyć i co robić w otaczającej ją dzisiaj, chorej rzeczywistości.

Dać jasną i zrozumiałą odpowiedź tym młodym ludziom to główne zadanie Nowej Demokracji TAK.

 

Piotr Chmielowski

Przewodniczący Nowej Demokracji TAK

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest
Share on linkedin
LinkedIn
Przewiń do góry