Pieniążek 2

A koło się toczy….i miażdży

Dzisiaj poruszamy temat z zakresu ekonomii, którym zajmował się nasz przyjaciel i wiceprzewodniczący Nowej Demokracji TAK, ś.p. Michał Korol. Temat rzeka, którym pasjonuje się wielu obywateli, bo wielu z nich fizycznie i bezpośrednio dotyka.

Zacznijmy od definicji. Obecnie funkcjonujące pojęcie inflacji jest na tyle fałszywe, że nawet internetowe słowniki i encyklopedie podają jej błędną definicję, opisując wyłącznie jeden skutek inflacji – wzrost cen. I dopiero w konsekwencji automatyczną utratę siły nabywczej pieniądza.

W rzeczywistości według mnie obydwa te zjawiska są skutkami inflacji.

A zatem, czym jest ta inflacja?

Inflacja jest zjawiskiem ekonomicznym posiadającym dwie przesłanki. Albo bazuje na dodruku pustego pieniądza w obszarze funkcjonowania waluty. Albo powodowana jest przesunięciem przez społeczeństwo środków finansowych przeznaczonych z inwestycji na konsumpcję. I to zjawisko również dotyczy obszaru występowania danej waluty, chociaż może być inspirowane z zewnątrz.

Jak widać, ta definicja wyklucza jakikolwiek wzrost cen jako przyczynę zjawiska.

Teraz zastanówmy się nad relacją: inflacja – państwo PIS.

Zdrowa gospodarka zawsze bazuje na równowadze pomiędzy emisją pieniądza a rozwojem gospodarczym. Są wyjątki od tej reguły – gdy waluta jednego kraju staje się „pomocniczą” walutą w innym kraju – kiedyś tak było z dolarem amerykańskim w Polsce. Wszyscy trzymaliśmy zachomikowane dolary w skarpecie.

Jednak gdy powstaje duża dziura budżetowa, trzeba ją czymś zapełnić. A najłatwiej można to zrobić przez zlecony dodruk pieniądza. Mamy wtedy pełne kieszenie gotówki i chcemy te pieniądze wydać. A rynek reaguje zwyżką cen.

W „państwie PIS” zabawne jest to, że nie tylko reakcja rynku podwyższa ceny, ale robią to również sami rządzący w sektorach, gdzie mają realny wpływ na gospodarkę. Na przykład ceny paliw, energii i wszędzie tam, gdzie mogą dorwać pieniądze z VAT-u.

I tak jak we wcześniejszych latach polskiej demokracji dodruk pustych pieniędzy nie następował lub był stosunkowo niewielki, to zjawisko inflacji również występowało. Brało się głównie z przesunięcia środków ze sfery inwestycji do sfery konsumpcji. Tutaj najlepszym przykładem obrazującym to zjawisko są lata 1985- 1991. Wtedy to każdy pracujący, który otrzymał wypłatę, biegł szybko do sklepu kupić cokolwiek, dlatego że ceny rosły z dnia na dzień. Wtedy nikt nie oszczędzał pieniędzy na inwestycję, która mogłaby się wydarzyć za miesiące lub lata. „Przejadano” każdą złotówkę.

Obecnie mamy do czynienia z dwiema przyczynami inflacji. Maszyny drukarskie NBP drukują pełną parą. Rozbuchane do czerwoności programy socjalne Morawieckiego wymagają tysięcy ton banknotów. Ten dodruk nakręca spiralę rosnących cen. Minister Finansów drenuje nasze kieszenie podwyżkami wszystkich produktów i usług, na który ma wpływ. A biznes czeka i nie inwestuje, bo nie wiadomo do jakiego kształtu wyewoluuje państwo PIS. Już wiadomo, że raczej inwestorzy uciekają z inwestycjami za granicę Polski. Ci, którzy nie myślą o emigracji pieniądza, przerzucają go na konsumpcję. Co z kolei jest bodźcem do podwyżek cen. Cykl się zamyka, powtarza i powiela.

Czy PIS jest w stanie zahamować tę katastrofę?

Do sformułowania odpowiedzi na to ważne pytanie, zapraszamy wszystkich chętnych do dyskusji w naszych mediach społecznościowych. Zastanówmy się wspólnie nad przyszłością naszych pieniędzy.

 

Nowa Demokracja TAK

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest
Share on linkedin
LinkedIn
Przewiń do góry