Białe miasteczko

Białe Miasteczko

Kolejny już raz, nie wiadomo już który, od kilku tygodni trwa Białe Miasteczko – miejsce protestu lekarzy rezydentów, pielęgniarek i personelu medycznego, który po raz kolejny upomniał się o swoje prawa w dwóch aspektach – prawa do godnej, bezpiecznej pracy i prawa do godziwej zapłaty za tę publiczną służbę na rzecz obywateli.

Nie ma najmniejszego sensu polemizować z postulatami  – są słuszne. I tylko strona rządowa, jak zwykle, nie chce zaakceptować tych warunków w imię jakiegoś urojonego politycznego interesu. Tym interesem jest „nie dać kasy na medyków”.

Aby w pełni zrozumieć sens tych protestów, trzeba przeanalizować wstecz wszystkie kroki finansowania tego środowiska, bo tak naprawdę to nie Ministerstwo Zdrowia i nie NFZ decyduje o pensjach personelu medycznego.

Każdy szpital powstaje i funkcjonuje na mocy decyzji organu założycielskiego. Najczęściej tym organem jest lokalny samorząd, w postaci powiatu lub województwa. I to on, przez powołanego przez siebie dyrektora szpitala, decyduje o stawkach i płacach personelu medycznego. I ani MZ i ani NFZ nie jest żadną stroną w tym momencie. I nie jest w interesie obu tych podmiotów, aby deklarować się po którejkolwiek stronie w tym konflikcie. Nie ten poziom szczegółu. Narodowy Fundusz Zdrowia jest od kontraktowania i wypłacania środków finansowych podmiotom, które zapewniają ochronę świadcząc usługi medyczne poprzez wcześniej zakontraktowane podmioty. I tyle.

W tak ujętym systemie średni personel medyczny zawsze będzie tylko przedmiotem. Elementem, na którym można zaoszczędzić by wyjść w kontrakcie „na swoje”. I koło idiotycznej patologii się toczy.

 

A jest jedno proste i skuteczne rozwiązanie, które postuluje Nowa Demokracja TAK.

Należy upodmiotowić średni personel medyczny, dać mu wagę i rolę w kontraktowaniu świadczeń. Czyli, najprościej rzecz ujmując, wpisać średni personel medyczny jako warunek konieczny ważności kontraktu z NFZ.

Dla przykładu: dziś wytyczne kontraktu np. na szpitalne świadczenia okulistyczne na 30 łóżek i 2000 zabiegów nie obejmują zakresu i standardu obsługi tych świadczeń przez średni personel medyczny. Ani NFZ nie pyta się w jaki sposób strona zapewni obsługę kontraktu, ani szpital nie pokazuje, czy i jak to zrobi. Zrobi się – właśnie kosztem  średniego personelu medycznego, zaniżając istniejące normy branżowe.

Jeżeli do tego samego kontraktu dopisze się warunek konieczny do spełnienia, że szpital musi udowodnić, że ma zagwarantowaną pełną i stałą obsługę tego kontraktu (czyli np. 10 etatów średniego personelu medycznego, z odpowiednim wykształceniem i doświadczeniem oraz  pełne zaplecze materiałowe), to wtedy ten personel medyczny staje się podmiotem. A stroną, której będzie zależeć na jego zatrudnieniu i godnym opłaceniu, będzie dyrektor szpitala. Nie da się obsłużyć oddziału bez personelu, bez funkcjonującego oddziału nie da się wygrać kontraktu na świadczenia  =  nie ma kasy dla szpitala.

Proste i skuteczne. Pod jednym warunkiem. Średni personel medyczny, czy to w formie związków zawodowych czy własnych obserwatorów, nie może dopuścić, aby znalazły się osoby – „krety” – które będą obniżać standardy i stawki płacy. Jedność i solidarność środowiska w stosunku do organu założycielskiego szpitala – to podstawa sukcesu.

Ktoś tu podniesie argument – ale wtedy wzrosną koszty tego kontraktu. Dokładnie tak, ale te koszty będą gwarancją pracy i płacy pielęgniarek, które dzisiaj zależą albo od widzimisię dyrektora szpitala albo od złej sytuacji finansowej tego szpitala, nie zawinionej przez niego. Nie będzie sytuacji, że zabraknie plastrów, bandaży, pieluch, mydła i środków higienicznych – co dzisiaj jest „cywilizacyjnym” standardem w wielu placówkach. Nie będzie dyżurów „na fakturę”, gdzie liczy się tylko obecność, nie będzie proszenia rodzin o środki higieniczne dla pacjentów, „bo się kończą”. A gwarancja wykształcenia i doświadczenia średniego personelu medycznego otworzy rynek pracy na te zawody. Z korzyścią dla wszystkich.

I dopiero w tym miejscu musi wkroczyć Ministerstwo Zdrowia i NFZ – z odpowiedzialną polityką zdrowotną i adekwatną wyceną świadczeń medycznych.

W tej chwili apeluję do strajkujących „mieszkańców” Białego Miasteczka. Idźcie do domu, tu nic nie wskóracie. Wróćcie do pracy w ciągle niekorzystnych warunkach. Zaangażujcie się politycznie – wstąpcie do partii politycznych i realizujcie się tam – w zależności od poglądów. Silne środowiska w każdej zarejestrowanej i działającej partii, począwszy od PIS, przez PO, Lewicę, czy Nową Demokrację TAK, dadzą wspólnotę interesu. Pielęgniarka związkowiec z PIS ma dokładnie taki sam cel jak pielęgniarka związkowiec z PO. I nigdy nie zgodzi się, żeby zabrać swojej „koleżance” po fachu. A jak uczy doświadczenie, zawsze jest jakiś rząd, który wywodzi się z jakiejś partii. Wspólny interes ekonomiczny i społeczny grupy zawodowej nie ma barw politycznych, religijnych czy jakichkolwiek innych. Jednak może być realizowany tylko i wyłącznie przez decydentów na szczeblu parlamentu i rządu.

Należy postawić pytanie: gdyby dzisiaj w PIS działała silna grupa wywodząca się ze średniego personelu medycznego, to Kaczyński mógłby swobodnie ignorować te postulaty? Moim zdaniem nie.

Realizacja danego celu następuje zawsze i tylko wtedy, gdy strony tego chcą. Tak więc lekarzu rezydencie i pielęgniarko – dziś nie rozmawiacie z właściwymi ludźmi. I nie ma sensu przed wyborami ściągać czepka z głowy by iść za jałmużną – co nam możecie obiecać za głosy. To dzięki Waszemu zaangażowaniu i pracy jutro będziecie rozmawiać z „waszymi” branżowymi ludźmi. A jeżeli wybierzecie mądrze swoje reprezentacje, to wcale nie będziecie musieli rozmawiać (a już tym bardziej przyparci do ściany).

Obudźcie się !

Piotr Chmielowski

 

***

Ogłaszamy nabór do Nowej Demokracji TAK przedstawicieli wszystkich środowisk i grup zawodowych. Tylko budując silne reprezentacje w polityce poprawicie warunki pracy swoich środowisk.

foto: nowyswiat.online

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest
Share on linkedin
LinkedIn
Przewiń do góry